wyświetlenia
Pół miliarda zaległości i żadnych problemów technicznych
Zondacrypto od początku kwietnia wstrzymała wypłaty środków klientom. Oficjalne wyjaśnienia zarządu mówiły o przejściowych problemach technicznych. Pracownicy działu IT mają jednak zupełnie inną wersję wydarzeń - według relacji zebranych przez money.pl nikt z zespołu technicznego nie potwierdzał istnienia żadnych usterek. Zdaniem rozmówców portalu sytuacja finansowa spółki jest znacznie poważniejsza, niż przyznawał zarząd.
Jeden z pracowników powiedział wprost: "Nie mieliśmy żadnych problemów technicznych, a gadanie Krala tylko irytowało ludzi z IT, którzy przecież widzieli, co się dzieje".
Dodatkowym elementem, który miał uspokajać nastroje, była informacja o rzekomym portfelu zawierającym 4500 bitcoinów - środkach, które według prezesa miały ratować sytuację finansową firmy. Tymczasem według wewnętrznych źródeł money.pl nikt w organizacji nie widział żadnego dowodu, że Zondacrypto ma cokolwiek wspólnego z tym portfelem, a deklaracje Krala padały wyłącznie na potrzeby audytów.
Masowe zwolnienia i paraliż firmy
Równolegle do kryzysu finansowego firma pogrążyła się w chaosie kadrowym. Menedżerowie otrzymali polecenie rozwiązywania umów zarówno z pracownikami etatowymi, jak i współpracownikami na kontraktach B2B. Część osób dowiedziała się o zakończeniu współpracy w trybie natychmiastowym.
Pracownicy opisują absurdalne sytuacje: "Po dwóch sekundach od wysłania wypowiedzenia dzwonił HR. Podpisać profilem zaufanym. Natychmiast. Inaczej - zgodnie z umową - pracownik dalej świadczy pracę i nie może pracować u konkurencji" - relacjonują anonimowo zatrudnieni.
Zablokowano również dostęp do wszystkich narzędzi wewnętrznych i systemów operacyjnych, co w praktyce oznaczało całkowite wstrzymanie pracy - w tym obsługi klientów i realizacji wypłat. Pracownicy relacjonują, że bez dostępu do infrastruktury nie są w stanie wykonywać żadnych podstawowych obowiązków.
Do tego dochodzą zaległości w wypłatach wynagrodzeń. Część pracowników nie otrzymała pensji za marzec - a w skrajnych przypadkach zaległości mają sięgać kilku miesięcy wstecz. Efekt jest łatwy do przewidzenia: "Ludzie piszą, że nie oddadzą komputerów i telefonów, dopóki nie dostaną pieniędzy" - donosi money.pl.
Komunikat prezesa i zagadkowe zniknięcie
W poniedziałek rano pracownicy otrzymali wiadomość bezpośrednio od prezesa Przemysława Krala. Tłumaczył w niej odcięcie dostępu do systemów koniecznością ochrony danych i reagowaniem na rzekome ataki na infrastrukturę firmy. Jednocześnie zapewniał o chęci spłaty zobowiązań wobec pracowników - zapewnienia te spotykają się jednak z rosnącym sceptycyzmem całego zespołu.
Tymczasem sam Kral przestał być dostępny. Nie odbiera telefonów, nie odpowiada na maile. Na wewnętrznym komunikatorze wyświetla się jako "dostępny" - ale milczy. Gdzie przebywa? Tego nikt nie wie. Według nieoficjalnych ustaleń Wirtualnej Polski prezes od roku dysponuje - poza polskim - również izraelskim paszportem. Informacja ta, choć sama w sobie nie przesądza o niczym, wzmacnia atmosferę niepewności wokół jego aktualnego miejsca pobytu.
Prokuratura i problemy prawne
Sprawa Zondacrypto zaczyna przyciągać uwagę organów ścigania. Prokuratura analizuje rosnącą liczbę zgłoszeń od poszkodowanych klientów, a skala potencjalnych strat rośnie z każdym dniem. Gazeta Prawna podaje, że liczba pokrzywdzonych i kwota szkody stale rosną.
Pojawił się też sygnał z Estonii - w tamtejszym serwisie podatkowym odnotowano zaległości podatkowe spółki BB Trade Estonia OÜ, do której należy Zondacrypto. Na razie chodzi o kwotę 1112,12 euro - symboliczną w skali całego biznesu, ale stanowiącą kolejny sygnał pogarszającej się kondycji operacyjnej firmy.
Co z pieniędzmi klientów?
To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Konto Zondacrypto w serwisie X zamilkło ponad tydzień temu. Nikt z firmy nie odpowiada na pytania o jej przyszłość. Prawnicy wskazują, że klienci mogą rozważać różne scenariusze prawne, ale odzyskanie środków - przy obecnym chaosie organizacyjnym i nieuchwytnym prezesie - może okazać się bardzo trudne.
Eksperci rynku finansowego przypominają przy okazji, że brak przejrzystości i ograniczony nadzór nad giełdami kryptowalut sprzyjają powstawaniu dokładnie takich sytuacji. W Unii Europejskiej wdrażane są właśnie nowe regulacje MiCA, które mają wymusić większą transparentność branży - ale dla klientów Zondacrypto może to być już za późno.
Artykuł powstał na podstawie materiałów Gazety Prawnej oraz money.pl (autor: Szymon Jadczak) z 21 kwietnia 2026 roku.
Rozmowy na Facebooku