wyświetlenia
Sprawa wyróżniała się na tle typowego hejtu tym, że hejter nie ukrył się za fałszywym profilem. Napisał z prawdziwego konta ze zdjęciami i całą historią aktywności w sieci. Klaudia szybko to wykorzystała, oznaczając jego dziewczynę i pokazując obserwatorom zdjęcia z jego profilu. Na profilu widniały też fotografie z dziećmi, choć nie wiadomo, czy są to jego pociechy.
Groźby od znajomych
Sytuacja szybko eskalowała. Na swoim profilu Klaudia poinformowała, że na prywatne wiadomości zaczęli pisać do niej znajomi "Siwego", grożąc, że "tego pożałuje". Sama influencerka potraktowała to z dystansem - post o grożbach opatrzyła śmiejącymi się emoji.
"W internecie nikt nie jest anonimowy"
Klaudia przy okazji wysłała szerszą wiadomość do hejterów: "Pamiętajcie, że w internecie nikt nie jest anonimowy". Sama przyznaje, że zdążyła się już przyzwyczaić do nieprzyjemnych komentarzy - zazwyczaj jednak pochodziły one od anonimowych kont. Tu ktoś postanowił napisać z własnego, co zdecydowanie ułatwiło jej zadanie.
Post z komentarzem zebrał ponad 20 tysięcy polubień, a obserwatorzy stanęli po stronie Klaudii - jeden z najwyżej ocenianych komentarzy brzmiał: "Ciekawe jak by burak zareagował, jakby ktoś do jego córki tak napisał?"
Rozmowy na Facebooku