menu
Ludzie wrzucają takie filmy do sieci i jeszcze się żalą. Sytuacja parkingowa z Pucka
Ludzie wrzucają takie filmy do sieci i jeszcze się żalą. Sytuacja parkingowa z Pucka
Do sieci trafiło nagranie z parkingu w Pucku z 27.02.2026. Autor filmu opisał je jako „męskie przeciąganie struny” - sytuację, w której nikt nie chce odpuścić i każdy próbuje postawić na swoim. Problem w tym, że z jego własnego opisu wynika, że sam dołożył cegiełkę do eskalacji, a mimo to przedstawia się jako jedyna strona poszkodowana.

Nagranie pod artykułem

Według relacji, kierowca jadący przed nim zaczął manewr skrętu w lewo, ale nie mógł go dokończyć i częściowo się zablokował. Autor przyznaje, że mógł ominąć auto z prawej strony, ale zamiast tego sam „też go przyblokował”. I właśnie w tym momencie robi się klasycznie - zamiast szybkiego rozwiązania, pojawia się przepychanka na zasadzie „ja ciebie nie puszczę, ty mnie nie miniesz”.

W opisie pada też stwierdzenie, że „ich jest większa siła”, a on był pod presją i prosi o ocenę sytuacji. Na końcu ma dojść do nerwowej reakcji - autor wspomina o uderzeniu ręką w jego auto przez kobietę.

 

To, co zwraca uwagę w całej historii, to rozdźwięk między tym, jak autor chciał tę scenę opowiedzieć, a tym, co sam napisał. Skoro ktoś świadomie blokuje drugą stronę, a potem mówi o „ataku” i winie wyłącznie po stronie innych, trudno się dziwić, że w komentarzach pod podobnymi nagraniami często pojawia się jedno pytanie: po co to było eskalować, skoro dało się to rozwiązać w kilka sekund?

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku