menu
Nagrali jak pędził 320 km/h. Teraz żali się, że prokuratura zarekwirowała mu BMW
Nagrali jak pędził 320 km/h. Teraz żali się, że prokuratura zarekwirowała mu BMW
W sieci krąży nagranie z przejazdu BMW autostradą A4. Na filmie widać wskazania prędkościomierza przekraczające 300 km/h, a w opisie pojawia się informacja o jeździe nawet 320 km/h. Materiał szybko wywołał falę komentarzy i zainteresowanie mediów.

Nagrania pod artykułem

Po pojawieniu się nagrania policja poinformowała, że prowadzi czynności w tej sprawie wspólnie z prokuraturą. Funkcjonariusze przekazali, że zabezpieczyli materiał i rozpoczęli działania wyjaśniające. W komunikacie wskazano również, że policjanci dotarli do właściciela pojazdu oraz do pasażera, który rejestrował przejazd.

Najważniejszą częścią policyjnej informacji jest to, że samochód został zabezpieczony decyzją prokuratury jako dowód w sprawie. Postępowanie ma być prowadzone pod nadzorem prokuratury, a wstępny kierunek czynności dotyczy podejrzenia sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.

Nagranie które przeanalizowała policja - kolejne nagrania i dalsza część artykułu pod filmem

Reklama

Poniżej kolejne nagrania

Równolegle w internecie krążą też kolejne nagrania, w których kierowca przedstawia swoją wersję i narzeka, że zabezpieczenie auta to przesada. W tych wypowiedziach przewija się również wątek tego, gdzie samochód został odstawiony po zabezpieczeniu. Mężczyzna ma się skarżyć, że pojazd trafił na teren komisu, co ma jego zdaniem wyglądać niepoważnie i budzić dodatkowe kontrowersje.

Sprawa żyje jednak własnym życiem głównie dlatego, że nagranie stało się viralem, a do tego pojawił się oficjalny komunikat służb. Z punktu widzenia postępowania kluczowe będą dalsze ustalenia śledczych: kto faktycznie prowadził auto, w jakich dokładnie okolicznościach doszło do przejazdu oraz jak zostanie ocenione zagrożenie, jakie mogła spowodować taka jazda.

Źródło: Policja Śląska, Służby w akcji

Dalsza część artykułu i kolejna nagranie pod filmem

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku