wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
W opublikowanym oświadczeniu Tomasiak wrócił do tamtych wydarzeń i podkreślił, że nie pamięta samego momentu wypadku. Padły słowa, które szybko zaczęły krążyć w internecie: „Nawet tego nie pamiętam. Nalewałem sobie drina jako DJ Tom Swoon, a obudziłem się jako morderca”. Jednocześnie zaznaczył, że jest świadomy skutków tego, co się stało i że nic nie cofnie przeszłości.
Temat wrócił szerzej, bo po wyjściu na wolność muzyk zaczął znów publikować i mówić o planach. Tłumaczy, że część osób odebrała jego aktywność jako próbę „odcięcia się” od tragedii, ale on temu zaprzecza. Według jego słów nie zapomniał o tym, co się wydarzyło, a gniew i krytykę rozumie.
W jego wypowiedziach pojawia się też wątek silnego poczucia winy i wstydu. Tomasiak przyznaje, że nie wie, czy kiedykolwiek potrafi sobie wybaczyć. Zwraca też uwagę, że uśmiech na zdjęciach czy materiałach publikowanych po wyjściu nie ma oznaczać braku szacunku wobec ofiary, tylko jest elementem próby normalnego funkcjonowania po latach odsiadki.
Z informacji podawanych w mediach wynika, że spędził w więzieniu około 5,5 roku. Po wyjściu mówi o chęci bycia „pożytecznym” i podkreśla, że zamknięcie się na zawsze w poczuciu winy niczego nie naprawi. Zapowiada też, że chce ostrzegać innych przed konsekwencjami łączenia alkoholu i prowadzenia oraz że chce angażować się w działania, które mają mieć realny sens, a nie tylko budować jego wizerunek.
W zakończeniu przekazu miał zaznaczyć, że nie prosi o „drugą szansę jako gwiazda”, tylko o możliwość funkcjonowania jako Dorian - i ponownie przeprosił.
Rozmowy na Facebooku