wyświetlenia
Całkowita kwota, jaką musi zapłacić kobieta o inicjałach J. G., przekracza 14 tysięcy euro, co po przeliczeniu na polską walutę daje blisko 60 tysięcy złotych.
Do ataku doszło w momencie, gdy małoletnia dziewczynka jechała rowerem po ulicy. Nagle rzucił się na nią pies, który wcześniej przebywał na terenie posesji. Jak ustalono w trakcie postępowania, zwierzę było niewłaściwie uwiązane. Pozwoliło to psu na zerwanie się z uwięzi i zaatakowanie bezbronnego dziecka. W wyniku pogryzienia stan zdrowia dziewczynki został poważnie naruszony, co wymagało specjalistycznego leczenia i długiej rekonwalescencji.
Na zasądzoną przez sąd kwotę składa się kilka różnych elementów. Największą część z tej sumy stanowi zadośćuczynienie za szkody niemajątkowe, czyli ból, strach i cierpienie dziecka - wyceniono je na 8 tysięcy euro. Ponad 5 tysięcy euro właścicielka musi zwrócić Funduszowi Obowiązkowego Ubezpieczenia Zdrowotnego, aby pokryć koszty opieki medycznej, jakiej wymagała poszkodowana. Do rachunku doliczono też 270 euro odszkodowania za straty materialne oraz niemal tysiąc euro za koszty pomocy prawnej.
Właścicielka psa przyznała się do winy i zobowiązała do naprawienia wyrządzonej krzywdy. Tłumaczyła przed sądem, że po prostu nie przewidziała, iż pies zdoła się uwolnić i zaatakować przechodnia. Sąd wyznaczył kobiecie trzyletni termin na spłatę wszystkich zasądzonych pieniędzy. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny i może zostać zaskarżony do Sądu Okręgowego w Szawlach. To zdarzenie przypomina, że za brak właściwego nadzoru nad zwierzęciem grożą bardzo bolesne kary finansowe.
Źródło: BNS Foto: pexels.com/ Nicki Dick
Rozmowy na Facebooku