Żywy Ken udostepnił swoje zdjęcia sprzed operacji. Nawet najbliższa rodzina miała problem, żeby go poznać
O ile delikatne korygowanie urody jest czymś zupełnie normalnym w świecie celebrytów, to ciągle znajdują się ludzie, którzy na siłę próbują za pomocą skalpela i strzykawki zmienić się w zupełnie inne osoby. Rezultaty niestety najczęściej są po prostu złe.


Wrażenie, że ktoś w pewnym momencie powinien powiedzieć stop można odnieść, gdy patrzy się na Rodrigo Alvesa – nazwanego szumnie przez media żywym Kenem. Jego wygląd to zasługa ponad 60 operacji i kwocie 500 tysięcy funtów. 

Dziesięć razy operował nos, zmieniał kształt klatki piersiowej, włożył do niej silikonowe implanty i poddał się liposukcji. Ostatnia jego wizyta w szpitalu związana była z usunięciem żeber. Rodrigo marzył o wąskiej talii, którą dziś dodatkowo podkreśla gorsetem.

Jak sam przyznaje patrząc na zdjęcia sprzed operacji nie przypomina „aktualnego” siebie. Bardzo się różni, ale taki też miał zamiar. Nie wstydzi się przeszłości i z chęcią pokazuje siebie sprzed operacji. Nie wróciłby do tamtego wyglądu, mimo że wiele osób uważa, że dzisiejszy jego wygląd przeraża.

Dawni znajomi mnie nie poznają, a gdy im mówię, że to ja, to nie wierzą. Jeszcze większy szał jest, gdy wspomnę np. o tym, że mam usunięte żebra

Rodrigo zwierza się, że walczył z tym poprzez ćwiczenia i dietę, ale nic nie pomagała. Dlatego zdecydował się na operacje, które pomogły mu stać się kimś ze swoich snów.

Mimo że dzielę się zdjęciami z przeszłości, to uważam, że wyglądałem tam okropnie. Dziś mam to, czego od zawsze pragnąłem. Nie mogę narzekać na brak zainteresowania moją osobą. W wielu miejscach jestem bożyszczem i mam tego świadomość. 

Źródło: instagram.com popularne.pl

TWOJA REAKCJA?



Rozmowy na Facebooku