wyświetlenia
Z relacji autora nagrania wynika, że zarzewiem konfliktu była sytuacja na skrzyżowaniu na drodze dwupasmowej nieoznaczonej. Drugi kierujący miał wymusić pierwszeństwo przejazdu, co spotkało się z natychmiastową reakcją w postaci użycia klaksonu. Sygnał dźwiękowy zamiast zakończyć sprawę, zadziałał na drugiego kierowcę jak płachta na byka. Według opisu poszkodowanego, agresor zaczął zjeżdżać w stronę jego auta oraz gwałtownie hamować, próbując wymusić zatrzymanie pojazdu.
Dalsza część nagrania pokazuje, że sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli. Między mężczyznami doszło do szarpaniny i bójki na samym środku ulicy, co sparaliżowało ruch w tym miejscu. Autor filmu nie kryje swojego rozgoryczenia finałem sprawy. Mimo interwencji służb na miejscu, twierdzi on, że policja puściła agresora wolno, co wywołało falę komentarzy pod opublikowanym materiałem.
Zdarzenie to jest kolejnym przykładem narastającej agresji drogowej, potocznie nazywanej „road rage”. Funkcjonariusze regularnie przypominają, że w sytuacjach spornych na drodze należy zachować spokój, a wszelkie przejawy agresji, takie jak zajeżdżanie drogi czy celowe hamowanie, są karalne i stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla życia innych uczestników ruchu. Sprawa z Warszawy, ze względu na nagranie wideo, może mieć swój dalszy ciąg w sądzie lub podczas postępowania wyjaśniającego prowadzonego przez komendę stołeczną.
WG autora nagrania jest tam droga dwupasmowa nieoznakowana. Jednek co niektórzy mają co do tego wątpliwości.
Miejsce zdarzenia
Rozmowy na Facebooku