wyświetlenia
To właśnie tam zachodzą zjawiska wpływające na łączność radiową, działanie GPS oraz komunikację satelitarną. System składa się z 180 anten wysokiej częstotliwości, które wysyłają fale radiowe w górne warstwy atmosfery, pozwalając naukowcom obserwować reakcje plazmy na kontrolowane impulsy energii.
Anteny badawcze projektu HAARP pracujące z częstotliwością 30 MHz
@wikipedia.org/
W praktyce HAARP nie „steruje pogodą”, lecz krótkotrwale i lokalnie oddziałuje na bardzo niewielki obszar jonosfery. Instalacja dysponuje nadajnikami o łącznej mocy około 3,6 megawata i pracuje w paśmie wysokich częstotliwości (HF), zwykle w zakresie około 2,8–10 MHz. Sygnał kierowany jest w górne warstwy atmosfery przez pole 180 zsynchronizowanych anten, tworzących tzw. phased array, co pozwala precyzyjnie sterować kierunkiem wiązki bez fizycznego poruszania konstrukcji. Oddziaływanie obejmuje niewielki fragment jonosfery i trwa krótko, dzięki czemu badacze mogą analizować, jak burze słoneczne i aktywność Słońca wpływają na zakłócenia sygnałów radiowych. Od 2015 roku obiekt jest zarządzany przez Uniwersytet Alaski w Fairbanks i funkcjonuje jako infrastruktura naukowa dostępna dla badaczy z różnych krajów.
Mimo naukowego charakteru projektu wokół HAARP narosło wiele teorii spiskowych. W internecie pojawiają się twierdzenia, że instalacja może wywoływać huragany, trzęsienia ziemi, susze, a nawet wpływać na ludzkie zachowanie. Część tych obaw wynika z niezrozumienia skali działania urządzenia oraz z faktu, że operuje ono na dużej mocy, sięgającej kilku megawatów. W rzeczywistości jednak energia ta jest zbyt mała, by wpływać na globalne zjawiska pogodowe czy procesy geologiczne.
Rozmowy na Facebooku