wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Sytuacja na miejscu od lat wygląda tak samo – mimo dostępnego w pobliżu parkingu, kierowcy masowo zostawiają auta na chodniku, zmuszając pieszych do schodzenia na drogę dla rowerów lub jezdnię. Argumenty osób parkujących są powtarzalne: „przecież każdy tu stoi”, „tylko na chwilę na zakupy”, czy „trudno dojść z parkingu”. Gdy aktywista zwraca im uwagę lub nakleja na szybę naklejki informujące o zakazie parkowania, rozmowa błyskawicznie zamienia się w festiwal wyzwisk i gróźb.
Najbardziej drastyczny moment nagrania dotyczy młodego kierowcy, który po zwróceniu uwagi wpadł w furię. Mężczyzna zaczął popychać autora filmu, wyzywać go od „szmaciarzy” i „śmieci”, a w końcu wyrwał mu kamerę. Agresor otwarcie groził pobiciem, krzycząc, że autor „dostałby w pysk, to by się nauczył”. Towarzyszący zajściu świadkowie nie tylko nie reagowali na przemoc, ale wręcz wtórowali napastnikowi, sugerując, że aktywista „upatrzył sobie łatwy biznes” i „gnębi ludzi”.
W materiale pojawiają się również ataki o podłożu ksenofobicznym. Jedna z kobiet, mimo że autor filmu urodził się w Warszawie, kazała mu „bronić swojego ukraińskiego kraju”, sugerując obce pochodzenie na podstawie nazwiska. Incydent zakończył się wezwaniem policji, jednak sprawca uciekł z miejsca zdarzenia przed przyjazdem patrolu. Autor zapowiedział, że będzie dochodził sprawiedliwości na drodze sądowej, podkreślając, że agresja fizyczna w odpowiedzi na zwrócenie uwagi o nielegalne parkowanie jest absolutnie niedopuszczalna.
Rozmowy na Facebooku