Gość chciał się popisać paleniem gumy motocyklem w barze
Niektórym może się wydawać, że tzw. palenie gumy motocyklem to bardzo prosta sprawa. Może i tak jest, ale dla kogoś kto robił już to wcześniej i wyrobił sobie odpowiednia wprawę. W innym przypadku można sobie tylko narobić problemów, bo taki świeżak może nie wiedzieć w jaki sposób motocykl się zachowa, kiedy odkręcimy manetkę.

Jednak jak zwykle po alkoholu znajdą się bohaterowie, którzy twierdzą, że dla nich nic nie jest problemem i zazwyczaj w takich sytuacjach mówią "potrzymaj mi piwo to zobaczysz". Kończy się to zazwyczaj źle.

Tak było i tym razem, kiedy to jeden z gości baru postanowił udowodnić, że potrafi palić gumę motocyklem. Może nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby nie to, że motocykl był zawieszony nad barem. Postanowił wejść tam z kolegą. Wszedł na motocykl i go odpalił. Dalej już było dosłownie z górki. Nie dość, że opony nie udało mu się spalić to jeszcze zniszczył motocykl i bar.

Nas jednak dziwi jeszcze jedno. Czy nie było tam właściciela lokalu, który widząc takie coś powinien go powstrzymać? Może myślał, że to będzie świetna zabawa. Jeżeli to widział i go nie powstrzymał to można śmiało stwierdzić, że sam jest współodpowiedzialny tej sytuacji.

TWOJA REAKCJA?





Rozmowy na Facebooku