wyświetlenia
Nagranie poniżej
Wszystko zaczęło się od tematu higieny i lęku przed drobnoustrojami. Kennedy Jr. stwierdził wprost, że nie boi się zarazków, a jako dowód przytoczył swoje dawne nawyki. Przyznał, że w czasach najcięższego uzależnienia zdarzało mu się wciągać kokainę bezpośrednio z desek sedesowych w publicznych toaletach. - Nie boję się zarazków. Wciągałem kokainę z desek sedesowych - uciął temat polityk, podkreślając, że po takich doświadczeniach mało co jest w stanie go obrzydzić.
RFK Jr: I'm not scared of a germ. I used to snort cocaine off of toilet seats. pic.twitter.com/4yrT7W2Slh
— FactPost (@factpostnews) February 12, 2026
Szef amerykańskiego resortu zdrowia od lat nie ukrywa, że zmagał się z poważnymi problemami. Jego uzależnienie od narkotyków, w tym heroiny i kokainy, zaczęło się po tragicznej śmierci jego ojca w 1968 roku. Kennedy Jr. pozostaje trzeźwy od ponad 40 lat, ale zaznacza, że walka z nałogiem to proces, który trwa całe życie. W wywiadzie wspomniał, że do dziś codziennie uczestniczy w mityngach grup wsparcia, które są dla niego formą przetrwania.
Polityk opowiedział również o tym, jak radził sobie w czasie pandemii COVID-19. Gdy oficjalne spotkania grup wsparcia zostały zakazane, zorganizował tzw. grupę piracką. Członkowie spotykali się potajemnie, łamiąc obostrzenia, ponieważ dla Kennedy’ego Jr. brak bezpośredniego kontaktu z innymi zdrowiejącymi osobami był większym zagrożeniem niż sam wirus.
Mimo że wyznanie miało pokazać jego drogę do trzeźwości, w sieci zawrzało. Przeciwnicy polityczni i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia natychmiast skrytykowali ministra. Pojawiły się głosy, że osoba z taką przeszłością i lekceważącym stosunkiem do higieny nie powinna stać na czele najważniejszego urzędu dbającego o zdrowie publiczne. Niektórzy aktywiści wezwali go nawet do natychmiastowej rezygnacji, twierdząc, że jego postawa podważa zaufanie do instytucji państwowych.
Foto Image by Karolina Grabowska, Clayton Majona from Pixabay
Rozmowy na Facebooku