menu
Nokaut w czasie meczu hiszpańskiej ligi. Bramkarz nie wytrzymał u uderzył przeciwnika.
Nokaut w czasie meczu hiszpańskiej ligi. Bramkarz nie wytrzymał u uderzył przeciwnika.
Sceny jak z ringu bokserskiego rozegrały się w ósmej minucie doliczonego czasu gry meczu Huesca - Real Saragossa. Esteban Andrada, argentyński bramkarz gości, po otrzymaniu czerwonej kartki stracił nad sobą kontrolę i wymierzył rywalowi potężny cios w twarz. Sprawa odbiła się szerokim echem w całej Hiszpanii.

Co się stało na boisku?

Mecz miał ogromną stawkę - oba zespoły walczą o przetrwanie w Segunda Division i w momencie spotkania znajdowały się w strefie spadkowej. Napięcie kumulowało się przez całe spotkanie, aż wreszcie eksplodowało niemal na samym końcu.

Wszystko zaczęło się od słownej prowokacji Jorge Pulido z Hueski w stronę Andrady. Bramkarz najpierw odepchnął rywala, za co sędzia ukarał go drugą żółtą kartką, a tym samym - czerwoną. To jednak nie uspokoiło Argentyńczyka. Wręcz przeciwnie - Andrada wpadł w furię, ruszył w stronę Pulido i wymierzył mu potężny cios prawym sierpowym.

Na boisku natychmiast rozpętała się bójka, w którą zaangażowani byli niemal wszyscy zawodnicy, w tym rezerwowi. Ostatecznie czerwone kartki obejrzeli także Dani Jimenez oraz Tasende.

Bramkarz przeprasza, klub również

Po meczu Andrada stanął przed dziennikarzami i nie szukał wymówek. Przyznał, że stracił nad sobą kontrolę w krytycznym momencie i zadeklarował gotowość przyjęcia każdej kary. Przeprosił też bezpośrednio Pulido, zaznaczając, że obaj są kolegami z boiska. Oficjalne przeprosiny wystosował również Real Saragossa jako klub, a Huesca przyjęła je, starając się tonować nastroje w lokalnym derby.

Poważne konsekwencje

Hiszpańskie media donoszą, że Andradzie grozi od 10 do 12 meczów zawieszenia - co przy końcówce sezonu oznacza właściwie koniec jego udziału w rozgrywkach. Bramkarz jest jedynie wypożyczony do Saragossy z meksykańskiego Monterrey i przy tak długiej dyskwalifikacji nie ma szans na kolejne występy w barwach hiszpańskiego klubu.

 

Dla samego Realu Saragossa sytuacja jest bardzo poważna - brak podstawowego golkipera w kluczowej fazie walki o utrzymanie może okazać się ciosem, z którego nie będzie łatwo się podnieść. Po niedzielnym zwycięstwie 1:0 Huesca wyprzedziła Saragossę w tabeli, choć oba zespoły wciąż pozostają w strefie spadkowej.

Reklama

Bramkarz przeprasza, klub również

Po meczu Andrada stanął przed dziennikarzami i nie szukał wymówek. Przyznał, że stracił nad sobą kontrolę w krytycznym momencie i zadeklarował gotowość przyjęcia każdej kary. Przeprosił też bezpośrednio Pulido, zaznaczając, że obaj są kolegami z boiska. Oficjalne przeprosiny wystosował również Real Saragossa jako klub, a Huesca przyjęła je, starając się tonować nastroje w lokalnym derby.

Poważne konsekwencje

Hiszpańskie media donoszą, że Andradzie grozi od 10 do 12 meczów zawieszenia - co przy końcówce sezonu oznacza właściwie koniec jego udziału w rozgrywkach. Bramkarz jest jedynie wypożyczony do Saragossy z meksykańskiego Monterrey i przy tak długiej dyskwalifikacji nie ma szans na kolejne występy w barwach hiszpańskiego klubu.

 

Dla samego Realu Saragossa sytuacja jest bardzo poważna - brak podstawowego golkipera w kluczowej fazie walki o utrzymanie może okazać się ciosem, z którego nie będzie łatwo się podnieść. Po niedzielnym zwycięstwie 1:0 Huesca wyprzedziła Saragossę w tabeli, choć oba zespoły wciąż pozostają w strefie spadkowej.

Źródło foto Canal+ / Twitter x.com

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku