Od 11 lat mieszka zamknięta w szklanej klatce. Dwa razy w roku przytula swoje dzieci
53-letnia Juana Munoz z Kadyksu w Hiszpanii od 11 lat mieszka w niestandardowej szklanej klatce. To jej więzienie, ale także to, co chroni ją przed wszystkimi rzeczami, które w przeciwnym razie by ją zabiły.

Kobieta jest skazana na mieszkanie w szklanej klatce. Jest zupełnie odcięta od świata, choć najbardziej boli ją to, że nie może codziennie przytulać swoich dzieci. 53-latka cierpi, ale musi pozostać w zamknięciu.

Po zdiagnozowaniu czterech stanów zagrażających życiu – wielokrotnej wrażliwości chemicznej (MCS), fibromialgii, syndromu przewlekłego zmęczenia i elektrowrażliwości – Juana Munoz nie miała innego wyjścia, jak odizolować się w 25-metrowej szklanej klatce.

Kobieta musi przez 363 dni w roku mieszkać w specjalnej, szklanej klatce. Tylko na dwa dni w roku opuszcza wnętrze swojego "więzienia" (jak je nazywa), aby móc spotkać się z dziećmi i przytulić je, na co te czekają z utęsknieniem. Wszystko z powodu choroby, na którą cierpi 53-latka. Jej schorzenia nie da się wyleczyć.

Koszmar Juany zaczął się 29 lat temu, wraz z ziemniakami, które jej mąż posadził na swoim podwórku. Gdy tylko dotknęła ziemniaków, jej usta i oczy zaczęły puchnąć i trzeba ją było zabrać do lekarza. Zanim dotarła do szpitala, całe jej ciało spuchło. Kobieta pamięta, że ​​wyglądała wtedy „jak potwór”. Leczono ją kortykosteroidami i ostatecznie zwolniono, ale od tego momentu, za każdym razem, gdy miała kontakt z różnymi chemikaliami, doświadczała wymiotów, zmęczenia, podrażnienia skóry, duszenia i różnych reakcji alergicznych.

Z czasem wrażliwość chemiczna Juany pogorszyła się, zdiagnozowano u niej także fibromialgię i zespół przewlekłego zmęczenia, dlatego musiała zostać odizolowana w małej szklanej klatce z widokiem na ogród. Mieszka tam od 11 lat.

Mąż Juany, który pełni również funkcję jej pielęgniarki, uprawia produkty ekologiczne w ogrodzie, które stanowią większość jej codziennej diety. Dwa razy w miesiącu kobieta je organiczne mięso pochodzące od zaufanych producentów, a cztery lub pięć razy w miesiącu je ryby. Może nosić wyłącznie ubrania z bawełny organicznej i używa specjalnej maski wykonanej na zamówienie w Niemczech, aby wdychać tlen.

Bóle mięśni, krztuszenie, odleżyny i zmęczenie skóry są częścią codziennego życia Juany, ale ona jakoś znajduje siłę, by żyć dalej. Jednym z jej głównych celów w życiu jest promowanie świadomości na temat MCS i poprawa życia innych osób cierpiących. W tym celu rozpoczęła kampanię o nazwie „El Abrazo” (The Hug), której celem jest pomoc w stworzeniu maski ze specjalnymi filtrami chemicznymi. Pozwoliłoby to Juanie ponownie przytulić swoją matkę. Jako starsza osoba trudno jej przestrzegać ścisłego protokołu, który stosują jej dzieci, aby mogły ją dotknąć, ale ta maska ​​umożliwiłaby to proste, ale tak ważne uściskanie.

Źródło: pikio.pl, webniusy.com

TWOJA REAKCJA?



Rozmowy na Facebooku