wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
"Nie planowałem. On sam się prosił."
W opublikowanym w sieci nagraniu koń - nazwijmy go po prostu Bohaterem - opowiada o feralnym dniu bez ogródek. Pytany o to, czy kopnięcie było przypadkowe, zwierzę zdaje się nie mieć wątpliwości. Stało się, co musiało się stać.
Według relacji Bohatera, mężczyzna szarpał go za ogon już po raz któryś z rzędu, gdy cierpliwość się skończyła. "Ostrzegałem rżeniem. Ostrzegałem parciem uszu. On dalej swoje" - można wywnioskować z nagrania.
"Nie wiedziałem, że jest dorożkarzem"
Na pytanie, czy kopnąłby mocniej, gdyby wiedział wcześniej, że napastnik to zawodowy dorożkarz z krakowskiego Rynku Głównego, koń odmawia komentarza. Kopyta zaciśnięte, wzrok utkwiony gdzieś w dal.
"Stowarzyszenie wspiera mnie w 100 procentach"
Bohater potwierdza, że ma pełne wsparcie środowiska. Podobno już kilka innych koni z targów w Pajęcznie wyraziło solidarność. Policja, Animal SOS i adwokat Topczewska - wszyscy są po jego stronie. Jedyna osoba, która nie jest - wróciła już do domu i podobno bardzo boli go głowa.
Wywiad z koniem który zajebał chłopu z kopyta, polecam.
— włochu (@wlochu_6) May 12, 2026
W tej sytuacji rozumiem konia. pic.twitter.com/oM2ysw5Kt6
Rozmowy na Facebooku