menu
Poszukiwany "Szef Ubera". Poszedł do klientki na herbatę, został na noc, a potem zniknął
Poszukiwany "Szef Ubera". Poszedł do klientki na herbatę, został na noc, a potem zniknął
Zwykły kurs Uberem zamienił się tu w historię, która spokojnie mogłaby dostać własny odcinek w internetowym serialu randkowym. Pasażerka z nagrania opublikowanego przez TaxiStories.Slask opowiedziała kierowcy o znajomości, która zaczęła się niewinnie, a skończyła klasycznym zniknięciem bez wyjaśnień.

Jak wynika z jej relacji, wszystko wydarzyło się z poniedziałku na wtorek. Mężczyzna, którego kobieta określa jako „szefa Ubera”, odwoził ją i wtedy padła propozycja kawy albo herbaty. Jak się okazało, nie była to grzecznościowa formułka rzucona na pożegnanie, bo zaproszony gość skorzystał z okazji i został na noc.

We wtorek jeszcze się odezwał, więc wyglądało na to, że to nie będzie jednorazowa znajomość. Później jednak zrobiło się cicho. Według kobiety przez kolejne trzy dni już nie napisał ani słowa. I właśnie w tym momencie cała historia zmieniła się z miłego wspomnienia w małe poszukiwania człowieka, który pojawił się nagle, a potem jeszcze szybciej wyparował.

Ta historia pokazuje też z lekkim przymrużeniem oka, że czasem warto dobrze przemyśleć, kogo zaprasza się na kawę, herbatę i nocleg. Bo nawet ktoś przedstawiany jako „szef Ubera” może ostatecznie okazać się zwykłym specjalistą od miłosnego rozczarowania.

 
 
Źródło foto/wideo:TaxiStories.Slask - FB
Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku