wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Kierowca osobowego BMW zlekceważył jednak czerwone światło i wjechał na zwężenie, licząc na szybki przejazd. Mężczyzna zignorował fakt, że sygnalizatory na takich odcinkach są precyzyjnie ustawione, aby zapobiegać spotkaniu się aut jadących z przeciwnych stron na jednym pasie. Tym razem system zadziałał bezbłędnie i w momencie, gdy BMW było w połowie drogi, z naprzeciwka ruszył sznur samochodów, które otrzymały zielone światło.
Sytuacja stała się patowa, ponieważ specyfika robót drogowych w Nowej Suchej nie pozwala na zjechanie na pobocze czy wyminięcie się dwóch pojazdów. Kierowca BMW, widząc przed sobą nadjeżdżające auta, nie miał innego wyjścia, jak tylko zacząć cofać. Manewr ten był wyjątkowo uciążliwy, ponieważ musiał on pokonać tyłem odcinek o długości kilkaset metrów.
Wycofywanie się trwało kilka minut, co wstrzymało ruch i wywołało irytację u pozostałych zmotoryzowanych, którzy poruszali się zgodnie z przepisami. Dopiero gdy BMW opuściło zwężoną strefę, kolumna pojazdów jadących z naprzeciwka mogła swobodnie przejechać, a ruch wahadłowy został przywrócony do normalnego trybu. Incydent ten pokazuje, że próba zaoszczędzenia kilku minut poprzez łamanie przepisów często przynosi odwrotny skutek i prowadzi do jeszcze większych opóźnień.
Rozmowy na Facebooku