Trenerka fitness pokazała swoje ciało  po porodzie. Zobacz co stało się z jej kaloryferem
Znana z bloga „Fitness w wielkim mieście” Kasia Bigos zdecydowałą się pokazać swoim fanom, co stało się z jej ciałem po porodzie. Do bardzo intymnych zdjęć dołączyła równie odważne i szczere komentarze.



Kasia nie wstydzi się tego, że po porodzie „nie wygląda jak milion dolarów”. Przez cały okres ciąży nie kryła się za cukierkowymi, przerabianymi zdjęciami i nie wciskała fanom bajek o tym, jak fantastycznie się czuje i odżywia. Postawiła na szczerość, dzięki czemu każda kobieta może się z nią utożsamiać.

Blogerka przyznaje, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że po porodzie jej ciało będzie wyglądało tak, jakby dalej była w ciąży. Wiedziała oczywiście, że powrót do formy nie będzie łatwy, ale – jak wyznała w rozmowie z WP Kobieta – „gdy człowiek całe życie ma płaski brzuch i niewykraczający poza normę poziom tkanki tłuszczowej, to zwiotczałe ciało jest po prostu konfrontacją z nową rzeczywistością”.

Kasia wyznała, że podczas ciąży przytyła 15 kg, a po porodzie ważyła już 8 kg mniej. Po zaledwie 3 tygodniach zostały jej tylko 4 nadprogramowe kilogramy. Wie, że to bardzo dobra sytuacja i że niektóe kobiety po porodzie zmagają się z o wiele większą nadwagą. Dlatego chciała je wesprzeć. „Z kaloryfera zrobił się wystający bojlerek” – żartuje. „I to jest zupełnie normalne”.

Trenerka wie, że kobiety, które urodziły są zafiksowane na punkcie powrotu do sylwetki sprzed ciąży. Chce jednak im wytłumaczyć – tak jak tłumaczy to sobie – że ciało po porodzie jest ciałem do pokochania, a nie do znienawidzenia. „Uważam, że jemu się to po prostu należy, bo wykonało arcytrudną robotę i żaden sport, zawody i mistrzostwa Europy, w których brałam udział nie są w stanie równać się do sprawy, jaką jest wprowadzenia małego człowieka na świat” – mówi.

Każdy kto obserwuje jej Instagrama ( lub zaraz sobie zerknie) zobaczy, że udało jej się świetnie odbudować formę. Możemy szczerze pogratulować. 



Źródło: http://wymieszane.pl, instagram.com

TWOJA REAKCJA?



Rozmowy na Facebooku