Typowa bzdura z ograniczeniem prędkości. Przykład z Lublina
Nie macie czasem wrażenia, że znaki i ograniczenia na polskich drogach to całkowity bezsens? Nie mówimy, że wszędzie tak jest, ale tylko to, że w niektórych przypadkach człowiek zastanawia się o co tutaj tak właściwie chodzi i co autor miał na myśli. Niektórzy nawet wysuwają teorie, że niektóre ograniczenia są tak bezsensowne, że kierowcy tracą zaufanie do oznakowania na drogach.

Mówi się w niektórych kręgach, że jeżdżąc po np. Niemczech wiesz, że jeżeli widzisz ograniczenie np. prędkości to wiesz, że po coś ono tam jest, z jakiegoś konkretnego powodu i dla Twojego bezpieczeństwa. 

Natomiast na naszych drogach często gęsto można się spotkać z "porzuconymi" przez drogowców znakami z ograniczeniami w miejscach, gdzie nie prowadzone są już żadne prace lub wręcz ustawione od tak, żeby stały.

Dlaczego o tym piszemy? Bo dzisiaj trafiliśmy na świetny film, który idealnie pokazuje to w jaki sposób czasem ustawiane są ograniczenia prędkości. Poniższy przykład pochodzi z Lublina. Zmniejszono tam prędkość z jaką można się poruszać.

 Dlaczego to zrobiono? Wyjaśnienie na poniższym nagraniu.

TWOJA REAKCJA?





Rozmowy na Facebooku