wyświetlenia
Co dokładnie się stało?
Nieznany mężczyzna, najwyraźniej zainspirowany trwającym streamem, wspiął się po balkonach budynku, docierając aż na trzecie piętro, gdzie akurat przebywali Łatwogang i Bedoes. Całość została uwieczniona na nagraniu, które szybko zyskało sporą popularność w internecie.
Reakcja uczestników streama była podzielona
Gdy intruz pojawił się na balkonie, w mieszkaniu zapanował niemały szok. Szczególnie wystraszona była Marysia, której reakcja stała się jednym z głównych tematów dyskusji w sieci. Z kolei Łatwogang i Bedoes zachowali spokój - zbili z gościem piątkę, jakby nic się nie stało. Internauci szybko podchwycili ten kontrast, żartując, że to idealny przykład różnicy między codziennym życiem kobiet i mężczyzn.
Kim jest tajemniczy wspinacz?
Okazuje się, że mężczyzna, który wywołał takie zamieszanie, nie był żadnym amatorem szukającym adrenaliny. To Michael Frycz - znany w internecie polski urban climber, czyli miejski wspinacz specjalizujący się we wspinaczce free solo, a więc bez żadnej asekuracji.
Mieszkaniec Radlina od lat buduje swoją rozpoznawalność, zdobywając imponujące budynki i konstrukcje zarówno w Polsce, jak i za granicą. Na Instagramie obserwuje go już blisko 150 tysięcy osób. Wśród jego wyczynów można znaleźć m.in. wejście na 144-metrową Torre Glòries w Barcelonie czy wspinaczkę na 187-metrowy wieżowiec w Paryżu.
Co ważne, Frycz pojawił się na balkonie nie ze złymi zamiarami - przyszedł, by osobiście podziękować Łatwogangowi i Bedoesowi za zorganizowanie akcji charytatywnej. Na tle jego dotychczasowych osiągnięć trzecie piętro bloku rzeczywiście nie brzmi jak szczególne wyzwanie.
Czy to było legalne?
W komentarzach pod nagraniem szybko pojawiły się głosy sugerujące, że takie zachowanie może wyczerpywać znamiona konkretnych przestępstw - m.in. naruszenia miru domowego. Większość komentujących przyznaje jednak, że prawdopodobnie nikt nie będzie wyciągał z tego konsekwencji. Sam wyczyn był wykonany na własną odpowiedzialność mężczyzny - ryzyko upadku z trzeciego piętra mówi samo za siebie.
Rozmowy na Facebooku