wyświetlenia
Najważniejszy jest rytm dobowy, czyli wewnętrzny zegar organizmu. Kiedy przez kilka dni wstajesz o podobnej porze, ciało zaczyna “uczyć się” schematu. W efekcie potrafi przygotować się do pobudki wcześniej - zmienia się temperatura ciała, praca serca i poziom pobudzenia. To trochę jak rozgrzewka przed startem.
Drugim elementem są fazy snu. Sen nie jest równą linią, tylko cyklami. Czasem trafiasz na moment, gdy jesteś w płytszej fazie i wtedy nawet delikatny bodziec (np. zmiana pozycji, lekki dźwięk z zewnątrz, skrzypnięcie mebla) wystarczy, by cię obudzić. A że budzik jest “za chwilę”, łatwo pomyśleć, że to jakaś magia.
Swoje robi też głowa. Jeśli poprzedniego dnia nastawiałeś budzik, planowałeś poranek albo w myślach “pilnowałeś” godziny, organizm może potraktować to jak sygnał: trzeba wstać na czas. Nawet bez świadomego stresu ciało potrafi reagować na takie nastawienie i podkręcić czujność przed pobudką.
Co ciekawe, to zjawisko częściej pojawia się wtedy, gdy masz stały tryb dnia. Im bardziej przewidywalne pory snu i wstawania, tym łatwiej organizmowi zgrać się z harmonogramem. Dlatego czasem budzisz się równo przed budzikiem w tygodniu, a w weekend - już niekoniecznie.
Źródło foto: ikea
Rozmowy na Facebooku