Zespół badaczy przez ponad 500 godzin rozbierał na części telewizory LG i twierdzi, że urządzenia zapisywały transkrypcje mowy zwykłym tekstem, skanowały domowe sieci i wysyłały dane do reklamowego ramienia producenta. LG odpowiedziało krótko: to nieprawda. Sprawa dotyczy 216 milionów odbiorników na całym świecie.
Ponad 500 godzin i 70 tysięcy dolarów
Materiał opublikowano 6 września 2026 pod tytułem "216,000,000 Spy TVs, The LG Smart TV Problem". Za dwugodzinnym śledztwem stoi kanał Gamers Nexus, który przygotował je wspólnie z Wendellem Wilsonem z Level1Techs oraz dwoma niezależnymi badaczami bezpieczeństwa działającymi pod pseudonimami MrBruh i uturn.
Testom poddano sklepowe telewizory LG OLED, w tym flagowy model G5. Badacze analizowali ruch sieciowy w Wiresharku i grzebali w firmware urządzeń. Całość pochłonęła ponad 500 godzin pracy i około 70 tysięcy dolarów.
Badacze spędzili 500 godzin i 70 000 dolarów i odkryli, że telewizory LG logują transkrypcje w zwykłym tekście w trybie czuwania, mapują każde urządzenie w domu i przekazują to do ramienia reklamowego LG.
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) September 9, 2026
Odłącz internet, a zapisuje pliki, aż podłączysz z powrotem.
LG twierdzi,… pic.twitter.com/NRADTT4pwo
Co znaleziono w logach
Według ustaleń zespołu telewizory zbierały publiczny adres IP i przybliżoną lokalizację, wewnętrzne adresy innych urządzeń w sieci oraz nazwy, siłę sygnału i kanały sąsiednich sieci Wi-Fi.
Urządzenia miały też wykrywać sprzęt, który nie był z nimi w żaden sposób sparowany: smartfony, smartwatche, drukarki, routery, termostaty, oczyszczacze powietrza i komputery.
Najpoważniejszy zarzut dotyczy mikrofonu. Badacze twierdzą, że pozostawał aktywny jeszcze przez 10 do 15 sekund po zakończeniu komendy głosowej, a wychwycona w tym czasie mowa była zamieniana na tekst i zapisywana zwykłym tekstem w logach telewizora. Pliki odzyskano po zrootowaniu testowego egzemplarza.
Odłączony kabel nic nie dał
Zespół deklaruje, że przechwycił dźwięk z mikrofonu w momencie, gdy telewizor sprawiał wrażenie wyłączonego. Po fizycznym odłączeniu kabla Ethernet urządzenie miało buforować nagrania lokalnie i wysyłać je dopiero po przywróceniu łączności. Dane trafiały do infrastruktury reklamowej LG Ad Solutions.
Badacze zgłosili też osobno luki umożliwiające zdalne wykonanie kodu w systemie webOS, które teoretycznie pozwalałyby zamienić telewizor w narzędzie do podsłuchu. Szczegóły techniczne pozostają nieujawnione do czasu zakończenia procedury odpowiedzialnego zgłoszenia.
LG: to nieprawda
Producent odpowiedział 9 września. W oświadczeniu przekazanym mediom stwierdził, że twierdzenia zawarte w opublikowanym materiale są nieprawdziwe.
LG utrzymuje, że dane głosowe są przetwarzane wyłącznie po wciśnięciu i przytrzymaniu przycisku na pilocie albo po ręcznym włączeniu rozpoznawania dalekiego zasięgu i wykryciu słowa "Hi LG". Rozpoznawanie słowa kluczowego ma odbywać się lokalnie w telewizorze, a przy braku dopasowania nagranie ma być natychmiast kasowane.
Firma potwierdziła jednocześnie, że jej telewizory skanują sieć lokalną w poszukiwaniu innych urządzeń, opisując to jako standardową funkcję obecną w sprzęcie wszystkich producentów. Analiza treści z wejść HDMI ma działać tylko przy włączonych spersonalizowanych reklamach i rekomendacjach.
Czego nie rozstrzygnięto
LG nie odniosło się do części zarzutów, w tym do przechowywania komend głosowych bez szyfrowania. Wnioski Gamers Nexus nie zostały też jak dotąd niezależnie powtórzone przez innych badaczy.
Warto też uważać na to, jak sprawa jest streszczana w sieci. Materiał pokazuje transkrypcje wypowiadanych komend, a nie nagrania dowolnych rozmów w salonie, co jest istotną różnicą wobec popularnej wersji "telewizor podsłuchuje wszystko".
Na razie mamy więc spór, w którym jedna strona ma zrzuty ruchu sieciowego i pliki z logów, a druga kategoryczne zaprzeczenie i milczenie w kilku punktach.