wyświetlenia
Według medialnych informacji, mężczyzna został przyłapany na paleniu w miejscu, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz używania ognia. To nie jest tam drobny przepis, który można zlekceważyć. W rejonie parku ryzyko pożarów jest bardzo wysokie, a każdy ogień - nawet z pozoru niegroźny papieros - może doprowadzić do poważnych zniszczeń przyrody.
Na tym jednak nie koniec. Z relacji wynika, że turysta miał też agresywnie zareagować na zwrócenie mu uwagi przez pracownicę parku. Wyrwał kobiecie telefon, roztrzaskał go o ziemię, a potem próbował uciec z miejsca zdarzenia. Niedługo później został jednak namierzony przez policję i wyprowadzony z terenu parku narodowego. Sprawą zajęła się miejscowa prokuratura, która wszczęła postępowanie i nakazała jego zatrzymanie oraz doprowadzenie przed sąd. Ostatecznie sąd zdecydował, że Polak będzie musiał zapłacić 15 mln chilijskich pesos, czyli ponad 60 tys. zł, a dodatkowo otrzymał 3-letni zakaz wjazdu do Chile.
Ta historia pokazuje, że w niektórych krajach przepisy dotyczące bezpieczeństwa i ochrony przyrody są traktowane bardzo poważnie. To, co komuś może wydawać się drobnym wykroczeniem, gdzie indziej może skończyć się sądem, ogromną karą finansową i poważnymi problemami podczas kolejnych podróży.
W przypadku Torres del Paine nie chodzi tylko o sam zakaz, ale o ochronę jednego z najbardziej znanych i cennych przyrodniczo miejsc w Chile. Jedna nieprzemyślana decyzja wystarczyła, by wakacyjny wyjazd zamienił się w bardzo drogą wpadkę.
Źródło foto: Taconvino - Praca własna, domena publiczna, Wikimedia Commons
Rozmowy na Facebooku