wyświetlenia
Nagranie o którym mowa pod artykułem
W opublikowanym nagraniu Boroń zarzuciła Książulowi, że jego recenzja miała być sponsorowana przez konkurencję. Wskazywała też różnice cen - podawała, że jej wędliny kosztują ok. 35-40 zł za kilogram, a produkty firmy, którą rzekomo miał promować youtuber, ok. 100-120 zł za kilogram. Po kolejnej publikacji Książula kobieta usunęła oskarżające nagranie i przeprosiła. Sam youtuber przekazał, że nie będzie wysuwał wobec niej roszczeń.
UOKiK potwierdził jednak, że do urzędu wpłynęły dwa sygnały dotyczące spółki Wędliny z Jedliny. Pierwszy dotyczy tego, czy sposób komunikacji w mediach społecznościowych nie sugeruje, że prezeska sama wytwarza „domowe” lub rzemieślnicze wyroby, podczas gdy w praktyce firma działa jako dystrybutor, a producentem ma być większy podmiot - Zakłady Mięsne Boroń. Drugi wątek to potencjalnie wprowadzające w błąd informacje na stronie internetowej w zakresie sprzedawanych produktów.
Jednocześnie urząd przekazał, że nie ma zarejestrowanych sygnałów dotyczących rzekomej „ukrytej” współpracy reklamowej Książula. Dodatkowo sprawą ma zajmować się także Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która również prowadzi swoje działania w tym temacie.
Odpowiedź na TikToku
@wedlinyzjedliny moja odpowiedź na całą dramę #wedlinyzjedliny #dlaciebie #dc ♬ oryginalny dźwięk - Wędliny z Jedliny
Jednocześnie urząd przekazał, że nie ma zarejestrowanych sygnałów dotyczących rzekomej „ukrytej” współpracy reklamowej Książula. Dodatkowo sprawą ma zajmować się także Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która również prowadzi swoje działania w tym temacie.
FOTO: YouTube @KSIĄŻULO / TikTok @wedlinyzjedliny
Rozmowy na Facebooku