Kolizja, jazda pod prąd i ucieczka wstawionego kierowcy w Wadowicach
Ostatnio mamy wrażenie, że pijani kierowcy to jakaś plaga.

Niektórzy to wręcz przechodzą samych siebie. Są kierowcy, którzy jadą na kacu i wydaje im się, że są trzeźwi a później przy kontroli wychodzi że jednak nie. Są też tacy, którzy piją za kierownicą. A poniżej mamy przypadek z Wadowic, który miał miejsce 19 lipca 2021 roku. Mężczyzna wsiadł pijany za kółko, w dodatku był na tyle zamroczony, że nie zauważył, że jedzie pod prąd, uderza w auto i jeszcze się wykłóca, że to nie jego wina. Gdy to mu się nudzi postanawia uciec z miejsca zdarzenia. Jedzie tak przez całkiem długi czas. W międzyczasie autor nagrania zadzwonił już na policję i jechał za uciekającym kierowcą i na bieżąco informował mundurowych, gdzie mają się skierować. Na sam koniec nie zauważa, że powinien skręcić i wjeżdża w wprost na barierki. Gdyby tego było mało postanawia wycofać i znowu uderza w auto poszkodowanego. Warto tutaj wspomnieć również o bardzo ciekawym i fajnym zachowaniu dyspozytora, którego słychać w tle jak "rekomenduje" co mają robić policjanci w radiowozie. Naszą uwagę zwróciło najciekawsze zdania "Pełna ku*wa, naprzód, nie ma, że boli!" Brawo panie dyspozytorze. Widać, że panu zależało. Co ciekawe badanie wykazało, że kierowca miał 0,54 promila alkoholu. Z jego zachowania natomiast można było wywnioskować coś innego. Najwidoczniej bardzo mocno się zestresował. Mężczyzna odpowie teraz za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowanie kolizji drogowej.

TWOJA REAKCJA?





Rozmowy na Facebooku