menu
Lewe przeglądy bez oglądania auta za 1000 euro. Diagności i pośrednicy usłyszeli blisko 200 zarzutów
Lewe przeglądy bez oglądania auta za 1000 euro. Diagności i pośrednicy usłyszeli blisko 200 zarzutów
Policjanci z Opola rozbili proceder związany z fałszywymi badaniami technicznymi pojazdów, który - według ustaleń śledczych - miał działać przez blisko cztery lata. Sprawa dotyczy diagnostów z Dolnego Śląska, którzy mieli potwierdzać sprawność samochodów, nawet ich wcześniej nie widząc.

Nagranie znajduje się pod tekstem

Jak ustalili funkcjonariusze z wydziału do walki z korupcją, do wystawienia pozytywnego wyniku badania technicznego wystarczały im zdjęcia auta, tabliczki znamionowej, licznika oraz fotografia dowodu rejestracyjnego. Sam pojazd nie musiał pojawić się ani u diagnosty, ani nawet na terenie stacji kontroli pojazdów.

Według policji w procederze brało udział czterech diagnostów w wieku od 35 do 54 lat. Mężczyźni mieli przyjmować korzyści majątkowe w zamian za wydawanie zaświadczeń i dokonywanie wpisów w Centralnej Ewidencji Pojazdów. Śledczy podkreślają, że takie „szybkie badania” stały się dla nich głównym źródłem dochodu.

W sprawie pojawili się też pośrednicy. To właśnie 22-latek i 24-latek mieli zdobywać klientów przez media społecznościowe, oferując pomoc przy tak zwanych „trudnych” autach. Za taką usługę mieli żądać około 1000 euro. To oni mieli dostarczać diagnostom zdjęcia pojazdów i wręczać łapówki.

24 lutego policjanci przeprowadzili akcję, podczas której zatrzymano diagnostów. W trakcie przeszukań zabezpieczono między innymi dokumentację, gotówkę, telefony komórkowe oraz dane z systemów diagnostycznych.

Zatrzymani diagności usłyszeli ponad 100 zarzutów związanych z przyjmowaniem korzyści majątkowych. Z kolei dwaj zleceniodawcy usłyszeli blisko 100 zarzutów dotyczących wręczania łapówek. Wszystkim grozi do 10 lat więzienia. Policja zaznacza, że sprawa jest rozwojowa i wielowątkowa, więc możliwe są kolejne zatrzymania.

Źródło foto/wideo: Policja Opole
Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku