wyświetlenia
Nagranie zaczyna się od napisu „Ostatni wolny pokój”. Autor filmu wchodzi do środka, gdzie inny Polak pełni rolę „przewodnika”. Pierwszym przystankiem jest piwnica, w której na gołym materacu leży lokator o imieniu Bartek. Bartek grzecznie się przedstawia, co dodaje całej sytuacji absurdalnego komizmu. Następnie kamera pokazuje kuchnię, by ostatecznie wyjść na zewnątrz posesji. To tam znajduje się tytułowy „ostatni wolny pokój” – mowa o ciasnej komórce gospodarczej, do której wchodzi się prosto z podwórka.
W środku „apartamentu” znajduje się jedynie stół i materac. Najciekawszy jest jednak system ogrzewania. Przewodnik tłumaczy nowemu koledze, że nad głową przebiega rura od pieca gazowego. Patent na przetrwanie zimy jest prosty: wystarczy włączyć wentylator, który wymusi obieg ciepłego powietrza z rury, ogrzewając całe pomieszczenie. Całość jest opowiedziana z taką powagą, że trudno nie ulec wrażeniu autentyczności, mimo ewidentnie żartobliwego wydźwięku.
Film jest trafną parodią rzeczywistych problemów, z jakimi mierzą się osoby wyjeżdżające do pracy przez nieuczciwe agencje. Choć nagranie z Bartkiem w piwnicy i ogrzewaniem z rury to niemal na pewno starannie przygotowany skecz, idealnie punktuje patologie rynku mieszkaniowego dla pracowników sezonowych. Internetowi twórcy kolejny raz pokazują, że najlepszym sposobem na oswojenie trudnej rzeczywistości jest solidna dawka czarnego humoru.
Rozmowy na Facebooku