menu
Miał być popis „driftu” na zaśnieżonym parkingu, a skończyło się wstydem
Miał być popis „driftu” na zaśnieżonym parkingu, a skończyło się wstydem
Sezon zimowy i pierwsze opady śniegu często stają się dla niektórych kierowców pretekstem do testowania swoich umiejętności na śliskiej nawierzchni. Najczęściej wybieraną lokalizacją do takich prób są puste parkingi przed centrami handlowymi, gdzie duża przestrzeń wydaje się bezpiecznym miejscem do wprowadzania auta w poślizg. Jednak to, co w teorii wygląda na prostą zabawę, w praktyce wymaga dużej precyzji i wyczucia pojazdu.

Nagranie pod artykułem

Przekonał się o tym kierowca, którego popisy zostały uwiecznione na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Na filmie widać pusty, pokryty śniegiem parking, na którym auto próbuje wykonać tzw. drift. Całe zajście było nagrywane przez osobę postronną, która z bliska obserwowała poczynania amatora sportowej jazdy.

Początek nagrania pokazuje, jak samochód nabiera prędkości, przygotowując się do wejścia w łuk. Kierowca gwałtownie skręcił koła, próbując zerwać przyczepność i wprowadzić auto w kontrolowany poślizg. Niestety, manewr od początku wyglądał na nieprzemyślany i wykonany ze zbyt dużą prędkością w stosunku do umiejętności prowadzącego.

Zamiast widowiskowego obrotu czy płynnego przejazdu bokiem, samochód przestał reagować na ruchy kierownicą i zaczął sunąć prosto w stronę infrastruktury parkingowej. Nieudolna próba opanowania auta trwała zaledwie kilka sekund. Finał popisów okazał się wyjątkowo pechowy - samochód z impetem uderzył w jedną z latarni oświetlających teren.

Uderzenie było na tyle silne, że auto zatrzymało się w miejscu. Cała sytuacja, która miała być pokazem umiejętności, zakończyła się jedynie wstydem i prawdopodobnie kosztowną naprawą przodu pojazdu. Nagranie stanowi przestrogę dla innych osób, które planują podobne aktywności na publicznych parkingach bez odpowiedniego przygotowania.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku