wyświetlenia
Po zatrzymaniu okazało się, że samochód to nieoznakowany radiowóz, a za kierownicą siedział funkcjonariusz Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. Policjant miał jechać na interwencję, ale według informacji przekazanych przez komendę nie była to sytuacja związana z bezpośrednim zagrożeniem życia lub zdrowia. W praktyce oznacza to, że nie było podstaw, by traktować przejazd jak uprzywilejowany.
W komunikatach podkreślono też, że radiowóz nie miał włączonych sygnałów świetlnych i dźwiękowych, a kierowca nie od razu zatrzymał się do kontroli na sygnał patrolu. W efekcie, poza zatrzymaniem prawa jazdy, funkcjonariusz ma odpowiadać za wykroczenia, a dokumentacja została przygotowana do skierowania wniosku o ukaranie do sądu.
Sprawa odbiła się szerokim echem, bo pokazuje sytuację, w której drogówka potraktowała kierowcę radiowozu tak samo, jak każdego innego uczestnika ruchu.
Rozmowy na Facebooku