
wyświetlenia
Nagranie z zajścia pod tekstem
Z uzasadnienia wyroku nakazowego wynika, że pieszy, idąc chodnikiem, nie ustąpił miejsca cofającemu pojazdowi. Sąd stwierdził, że „podchodząc celowo, bezpośrednio za pojazd, nie uniknął wszelkiego działania, które mogłoby zapobiec zagrożeniu bezpieczeństwa ruchu drogowego”. W efekcie uznano go za winnego wykroczenia z art. 90 kodeksu wykroczeń, czyli tamowania lub utrudniania ruchu, i wymierzono mu karę nagany.
Wyrok zapadł 22 sierpnia 2025 roku w trybie nakazowym – czyli bez udziału stron i bez pełnej rozprawy. Skazany ma jednak prawo w ciągu siedmiu dni wnieść sprzeciw, co spowoduje skierowanie sprawy do normalnego procesu.
Sprawa szybko wywołała lawinę komentarzy w internecie. Użytkownicy nie kryją oburzenia:
„Mam nadzieję, że człowiek się odwoła, a sąd w normalnej rozprawie surowo ukarze kierującego, a nie pieszego. Sędzia… powinien stracić robotę” – pisze jeden z komentujących.
Inny zwraca uwagę na logikę całej sytuacji: „Jeśli pieszy może poruszać się po chodniku, a pojazd nie może jechać po chodniku wzdłuż, to nie może z tego wynikać, że pieszy utrudnia poruszanie się pojazdu”.
Nie brakuje też ironii: „Czyli mogę chodzić po autostradzie, a kierowcę za trąbienie skarżyć za utrudnianie spaceru?” – pyta internauta.
Dla wielu osób ten przypadek to przykład absurdalnego stosowania prawa i dowód na to, że konieczne jest dokładniejsze przyjrzenie się praktyce wydawania wyroków w trybie nakazowym.
Rozmowy na Facebooku