wyświetlenia
Sprawa wybuchła po publikacjach zagranicznych mediów, w których byli pracownicy opisywali, że w przeszłości w kuchni miało dochodzić do przemocy psychicznej i fizycznej. W relacjach pojawiały się oskarżenia o upokarzanie, agresywne zachowania i tworzenie atmosfery strachu. Według tych doniesień część takich sytuacji miała dotyczyć lat 2009-2017.
Sam Redzepi przyznał publicznie, że jego styl zarządzania wyrządził ludziom krzywdę. Jednocześnie zaznaczył, że nie zgadza się ze wszystkimi szczegółami opisywanymi w mediach. Mimo to podjął decyzję o wycofaniu się z bieżącego kierowania Nomą, tłumacząc to odpowiedzialnością za to, co wydarzyło się w przeszłości. Oprócz tego zrezygnował też z działalności w założonej przez siebie organizacji non-profit MAD.
Restauracja przekazała, że w ostatnich latach wprowadziła zmiany w kulturze pracy. Wśród nich wymieniono między innymi płatne staże, poprawę godzin pracy i lepsze świadczenia dla personelu. To jednak nie zatrzymało fali krytyki. Afera odbiła się szerokim echem również poza Danią - część partnerów wycofała się ze współpracy przy pop-upie Nomy w Los Angeles, gdzie ceny kolacji sięgały 1500 dolarów za osobę.
Cała sprawa ponownie uruchomiła dyskusję o tym, jak wygląda praca w topowych restauracjach i czy za prestiżem oraz gwiazdkami Michelin nie kryją się czasem warunki, o których goście nie mają pojęcia.
Źródło foto: Wikimedia Commons, fot. Irekia / Ecemaml, CC BY-SA 3.0.
Rozmowy na Facebooku