wyświetlenia
Pod tekstem znajduje się materiał wideo Kanału Zero. Reporterka Monika Krześniak rozmawia w nim z ofiarą Przemysława L., oskarżoną oraz bliskimi pokrzywdzonych. Ze względu na charakter poruszanych treści materiał jest przeznaczony dla osób powyżej 16. roku życia.
Według ustaleń sądu i śledczych dramat trwał od 2011 do 2022 roku. Ofiarą była córka Kamili z poprzedniego związku, a para miała też troje wspólnych dzieci. Na zewnątrz rodzina miała uchodzić za zwyczajną i zgodną. Dopiero po latach wyszło na jaw, że za zamkniętymi drzwiami miało dochodzić do przemocy seksualnej, odurzania dziecka i utrwalania wszystkiego na nagraniach.
Śledztwo ruszyło po zawiadomieniu złożonym przez opiekuna jednej ze skrzywdzonych dziewczynek. Z ustaleń wynikało, że została odurzona, ale zapamiętała wykorzystanie seksualne. Gdy śledczy dotarli do materiałów dowodowych, skala sprawy okazała się wstrząsająca. Przy zatrzymanym zabezpieczono 600 GB materiałów o charakterze pedofilskim. Na nagraniach i zdjęciach miały być widoczne małoletnie dziewczynki z jego rodziny, w tym pasierbica. Część materiałów miała pochodzić z Kłodzka, a część ze Szwecji, gdzie dzieci jeździły do niego na ferie i wakacje. Według Onetu część tych treści była publikowana i sprzedawana w darknetcie.
Jednym z najbardziej porażających wątków jest rola matki dziewczynki. Sąd uznał, że Kamila W. przewidując możliwość wykorzystywania seksualnego córki przez męża, w żaden sposób mu nie przeciwdziałała, choć miała taki obowiązek. Ustalono też, że gdy dziewczynka - po fizycznym i psychicznym znęcaniu się nad nią - usiłowała targnąć się na własne życie, matka nie podjęła działań, by udzielić jej pomocy.
W tej samej sprawie pojawił się również wątek zoofilii. Onet podaje, że na zabezpieczonych materiałach znalazły się nagrania z udziałem zwierząt i Kamili W. Prokuratura uznała, że nie była w tych scenach tylko bierna. Kobieta została skazana nie tylko za brak pomocy córce, ale też za czyny kwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Usłyszała nieprawomocny wyrok 6 lat i 6 miesięcy więzienia.
Sprawa dodatkowo wywołała polityczne emocje, bo Kamila W. była wcześniej związana z lokalnymi strukturami PO. W 2018 roku startowała z listy Platformy Obywatelskiej do Rady Powiatu Kłodzkiego. Dziś jednak najmocniej wybrzmiewa nie polityka, ale sam ogrom krzywdy. To jedna z tych historii, które pokazują, jak długo potworny dramat może pozostawać niewidoczny, gdy z zewnątrz wszystko wygląda zwyczajnie.
Źródło foto: facebook
Rozmowy na Facebooku