wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
260 metrów - tyle przejechały nowym Mercedesem
Nagranie opublikowane przez córkę właścicielki szybko zaczęło żyć własnym życiem w sieci. Widać na nim Mercedesa stojącego na awaryjkach, a w tle niedaleki salon. Auto było zamawiane indywidualnie - model GLC z podstawowym silnikiem spalinowym, produkowany w Niemczech.
Dzięki mapom udało się ustalić dokładną trasę - od autoryzowanego dealera Mercedesa przy ul. Aleksandra Puszkina do miejsca, gdzie auto odmówiło posłuszeństwa, jest dokładnie 260 metrów. Na szczęście obie panie podeszły do całej sytuacji z humorem.
Tydzień diagnozowania i jeden werdykt: padła skrzynia
Serwis salonu przez cały tydzień głowił się nad problemem. Pojawiały się różne błędy. Ostatecznie po siedmiu dniach mechanicy orzekli, że w nowym aucie padła skrzynia biegów.
Jak skomentowała autorka nagrania: "Tydzień to diagnozowano, bo różne błędy się pojawiały."
Na ironię zakrawa fakt, że tego samego dnia z tego samego salonu wyjechały dwie inne kobiety - tym samym modelem GLC, z tym samym silnikiem. One dojechały do domu bez problemów.
Branżowy komentarz: to się zdarza, ale...
Pod nagraniem pojawił się komentarz pracownika salonu Volkswagena, który postanowił wziąć w obronę branżę. Wyjaśnił, że niezależnie od marki takie sytuacje mogą się przytrafić - nowe auto jeździ co najwyżej po placu, a w fabryce testowane jest tylko co któreś z nich, więc sprawność wszystkich podzespołów wychodzi dopiero w praktyce.
Autorka nagrania przyjęła wyjaśnienie ze zrozumieniem, ale nie bez komentarza: "To rozumiem, ale serio - w produkowanym już ileś modelu, podstawowy silnik spalinowy, auto w pełni produkowane w Niemczech i cała skrzynia do wymiany po 1 km? Trochę wtopa."
Trudno się z tym nie zgodzić.
Dla osób bez TikToka, a poniżej z TikToka
Oryginał TikTok
@sado.sadowska Kup Gwiazdę mówili, fajnie będzie mówili… #mercedesbenz #łódź #auto #dlaciebie ♬ original sound - sado.sadowska
Rozmowy na Facebooku