menu
Zwyzywał pieszego, a nagraniem pochwalił się internecie. Internauci szybko go wyjaśnili
Zwyzywał pieszego, a nagraniem pochwalił się internecie. Internauci szybko go wyjaśnili
W sieci pojawiło się nagranie z kamery samochodowej, które szybko wywołało burzliwą dyskusję. Jego autor postanowił opublikować film z udziałem pieszego, którego - jak sam twierdzi - spotkał po raz pierwszy na tej drodze. Nagranie miało być dowodem na to, że pieszy wtargnął na przejście i nie miał pierwszeństwa.

Nagranie pod artykułem

Kierowca w opisie filmu tłumaczył swoje zachowanie tym, że szukał adresu i w chwili wejścia pieszego na pasy miał głowę odwróconą w lewą stronę. Podkreślał, że jechał wolno, zdążył zareagować i zahamować, a kamera - jego zdaniem - zniekształca obraz i oddala perspektywę. Według autora nagrania pieszy nie znajdował się jeszcze na przejściu, gdy samochód był tuż przed pasami.

Internauci szybko podważyli tę wersję wydarzeń. W najpopularniejszych komentarzach zwracano uwagę, że pieszy był widoczny z daleka i wyraźnie zmierzał w kierunku przejścia. Komentujący podkreślali, że zbliżając się do pasów kierowca powinien zachować szczególną ostrożność, a szukanie adresu i odwracanie głowy nie może być usprawiedliwieniem.

Wielu użytkowników ironicznie odnosiło się do tłumaczeń autora nagrania, wskazując, że niewiele brakowało do potrącenia pieszego. Pojawiły się też komentarze sugerujące, że przepuszczenie pieszego dałoby kierowcy czas na spokojne rozejrzenie się i odnalezienie właściwego adresu.

 

Film, który miał być obroną zachowania kierowcy, w praktyce stał się dla niego źródłem krytyki. W opinii internautów nagranie bardziej obnażyło brak ostrożności niż winę pieszego.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku