Radosław Sikorski podczas międzynarodowej konferencji w Kijowie mówił o tym, jak Europa i NATO powinny reagować na zagrożenie ze strony Rosji. Szef polskiej dyplomacji przekonywał, że Zachód ma możliwości, by odpowiedzieć znacznie mocniej, gdyby Moskwa zdecydowała się na bezpośredni atak.
Wydarzenie zgromadziło około 700 polityków, dyplomatów, wojskowych i ekspertów z 28 państw.
„Jeśli Rosja by nas zaatakowała i zdjęlibyśmy rękawice, myślę, że pokonalibyśmy ją dość szybko” – stwierdził Sikorski. W dalszej części wskazywał przede wszystkim na przewagę Zachodu w powietrzu. Jako przykład podał skuteczność ukraińskich uderzeń w rosyjskie rafinerie i ocenił, że państwa NATO dysponujące znacznie większymi możliwościami mogłyby przeprowadzić taką kampanię dużo szybciej. Podczas tego samego panelu przekonywał również, że dalsze niszczenie rosyjskich zdolności rafineryjnych może ograniczyć zasoby potrzebne Moskwie do prowadzenia wojny.
Cała wypowiedź była częścią szerszej dyskusji o zwiększeniu presji na Rosję, a nie zapowiedzią polskiego ataku. Podczas konferencji Sikorski mówił również o Obwodzie Kaliningradzkim i proponował, by NATO prowadziło po swojej stronie granicy bardziej zdecydowane ćwiczenia wojskowe, które zmusiłyby Rosję do uwzględniania możliwości reakcji Sojuszu i przerzucania części sił z Ukrainy. Zapytany, czy sugeruje zajęcie Kaliningradu, odpowiedział, że nie.