Miał wziąć ślub na Podlasiu i bawić się na weselu dla 160 gości pod okiem wynajętej firmy ochroniarskiej. 34-latek, który od blisko trzech lat ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości w Holandii, nie dotarł jednak nawet do ołtarza. Policjanci zatrzymali go dzień przed uroczystością, gdy jechał wznieść toast z kuzynem.
Trzy lata w Holandii
Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi za liczne kradzieże. Przed polskim wymiarem sprawiedliwości ukrywał się na terenie Holandii. Status poszukiwanego nie przeszkodził mu jednak w planowaniu ślubu w Polsce.
34-latek dopinał ostatnie szczegóły wesela na Podlasiu. Zdając sobie sprawę, że policja może się nim interesować, zamówił firmę ochroniarską, która miała pilnować, by na imprezie nie pojawili się niechciani goście.
Wpadł dzień przed ślubem
Plan posypał się, zanim uroczystość w ogóle się zaczęła. Dzień przed zaślubinami mężczyzna wsiadł na rower i ruszył na spotkanie z kuzynem, z którym chciał wypić toast. Po drodze zatrzymali go łowcy głów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu.
34-latek próbował jeszcze uciekać pieszo w stronę pobliskich budynków gospodarczych. Po chwili został obezwładniony i zatrzymany.
Zamiast wesela więzienie
Impreza na 160 osób została odwołana. Zamiast na ślubnym kobiercu mężczyzna stanął przed bramą zakładu karnego. Za kratami spędzi najbliższe trzy lata.
To kolejne nietypowe zatrzymanie opolskich policjantów specjalizujących się w poszukiwaniach. W swoim dorobku mają już akcje na płycie lotniska czy na cmentarzu.