Laweta, odebrany dowód i 3500 zł w plecy. Tak się skończył wyjazd do Czech z za głośnym tłumikiem
Laweta, odebrany dowód i 3500 zł w plecy. Tak się skończył wyjazd do Czech z za głośnym tłumikiem
Popularny motocyklista z Instagrama, droni.rr, opublikował nagranie ze swojego wyjazdu do Czech, które skończyło się dużo gorzej niż planował. Czeska policja zatrzymała go za zbyt głośny tłumik, zabrała dowód rejestracyjny i odholowała motocykl na lawecie. Rachunek? Około 3500 złotych.

Nagranie pod artykułem

Co się stało

Motocyklista wybrał się na wycieczkę do Czech ze sportowym tłumikiem generującym 111 decybeli. Na nagraniu widać moment kontroli drogowej - funkcjonariusze zmierzyli poziom hałasu wydechu, który znacznie przekroczył dopuszczalne normy. Skutki były natychmiastowe: odebrany dowód rejestracyjny, zakaz dalszej jazdy i laweta. Sam zainteresowany podsumował zdarzenie krótko - 3500 złotych w plecy i nauka na przyszłość. Nie wiadomo, czy ta kwota obejmuje sam mandat, koszty lawety i inne opłaty, czy tylko jedno z nich - biorąc jednak pod uwagę czeskie stawki, najprawdopodobniej chodzi o sumę wszystkich kosztów.

Jakie normy obowiązują w Polsce i Europie

Warto wiedzieć, że zarówno w Polsce, jak i w pozostałych krajach UE, obowiązują podobne limity głośności wydechu. W Polsce dla motocykli o pojemności powyżej 125 cm3 dopuszczalny poziom hałasu wynosi 98 decybeli - i jest to wartość mierzona przy połowie prędkości obrotowej. Dla mniejszych jednośladów do 125 cm3 limit jest niższy i wynosi 94 decybele. Każdy tłumik zamontowany na motocykl poruszający się po drogach publicznych musi posiadać homologację i spełniać te normy.

111 decybeli, z jakim jeździł motocyklista, to poziom hałasu zbliżony do głośności koncertu rockowego - i przekraczający dopuszczalne normy o ponad 13 decybeli. Skala decybelowa jest logarytmiczna, co oznacza, że różnica 10 dB to w praktyce odczuwalne podwojenie głośności.

Jakie konsekwencje grożą za głośny tłumik

W Polsce za zbyt głośny wydech policjant może nałożyć mandat do 300 złotych, zabrać dowód rejestracyjny i skierować pojazd na dodatkowe badanie techniczne. Bez pozytywnego wyniku badania odzyskanie dokumentu jest niemożliwe. Jeśli sprawa trafi do sądu, grzywna może wzrosnąć nawet do 3000 złotych.

Czechy podchodzą do tego przepisu równie restrykcyjnie - a od stycznia 2024 roku obowiązuje tam znowelizowany taryfikator mandatów, który znacząco zaostrzył kary za wykroczenia drogowe. Mandaty wymierzane na miejscu kontroli mogą sięgać kilku tysięcy koron, a w trybie administracyjnym wielokrotnie więcej.

Pułapka dla motocyklistów - "race use only"

Wielu motocyklistów kupuje sportowe tłumiki oznaczone napisem "For race use only" lub "Not for road use". Takie wydechy nie posiadają homologacji drogowej i są przeznaczone wyłącznie do jazdy na torze. Montaż ich na motocykl używany na drogach publicznych jest niezgodny z przepisami - niezależnie od tego, czy policja akurat zmierzy poziom hałasu, czy nie. Funkcjonariusz ma prawo zatrzymać dowód rejestracyjny już na podstawie samego uzasadnionego podejrzenia, że pojazd nie spełnia norm - bez konieczności przeprowadzenia pomiaru na miejscu.

Wniosek na przyszłość

Nagranie droni.rr szybko obiegło motoryzacyjne media społecznościowe i stało się przestrogą dla wielu motocyklistów planujących wyjazdy za granicę. Wiele osób w Polsce jeździ ze sportowymi tłumikami i nigdy nie spotyka się z konsekwencjami - ale wystarczy przekroczyć granicę, żeby przekonać się, że nie wszędzie policja przymyka oko. Szczególnie w Czechach, gdzie od 2024 roku kary drogowe są odczuwalnie wyższe niż wcześniej.

 

Jak napisał sam zainteresowany - wyjazd do Czech warto poprzedzić zaopatrzeniem się w legalny wydech.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku