wyświetlenia
Sprawa dotyczy wyjazdu z sierpnia 2024 roku. Niemiecki turysta wykupił rodzinne wakacje w hotelu na wyspie Kos. Jednym z ważnych elementów wypoczynku miał być basen, szczególnie że podróżował z dziećmi. Problem w tym, że dostęp do leżaków przy basenie był mocno ograniczony.
Według relacji turysty leżaki były regularnie zajmowane już od około godziny 6 rano. Goście zostawiali na nich ręczniki, mimo że później przez długi czas faktycznie z nich nie korzystali. W praktyce oznaczało to, że inni turyści nie mieli gdzie usiąść lub położyć się przy basenie.
Mężczyzna zgłaszał problem zarówno rezydentowi biura podróży, jak i obsłudze hotelu. Sytuacja jednak się nie poprawiła. Uznał więc, że standard wypoczynku był niższy niż ten, za który zapłacił, i postanowił walczyć o zwrot części kosztów wyjazdu.
Cała wycieczka kosztowała 7186 euro. Turysta domagał się 986,70 euro rekompensaty za 10 dni urlopu. Sąd przyznał, że notoryczny brak realnego dostępu do leżaków przy basenie może być uznany za wadę imprezy turystycznej.
W ocenie sądu organizator wyjazdu powinien zadbać o to, by warunki na miejscu odpowiadały ofercie. Jeśli hotelowa infrastruktura jest dostępna tylko teoretycznie, bo w praktyce leżaki są stale blokowane ręcznikami, touroperator powinien podjąć działania porządkowe.
Biuro podróży wcześniej wypłaciło turyście 350 euro. Sąd zasądził jednak dodatkowe 636,70 euro, co łącznie dało kwotę wskazaną w pozwie. Przyjęto 15-procentową obniżkę ceny za każdy z 10 dni pobytu.
Sprawa pokazuje, że wakacyjne „rezerwowanie” leżaków ręcznikami może być czymś więcej niż tylko irytującym zwyczajem. W niektórych sytuacjach może oznaczać realne obniżenie jakości wykupionej usługi.
Zdjęcie poglądowe
Rozmowy na Facebooku