„Nasz blok to nie agencja...”  Mieszkańcy bloku we Wrocławiu mają problem z sąsiadką
32-letnia Sylwia podzieliła się interesującą historią o tym jak została potraktowana przez sąsiadów w momencie, kiedy jej rodzice wyprowadzili się z mieszkania i zostawili je pod opieką córki.

Pani Sylwia otrzymała bardzo ciekawy list, który został wywieszony na klatce. O  samej wiadomości mówi w następujący sposób:

 “Ja nie mogę do dziś uwierzyć, że mnie to spotkało. Brzmi to jak nieśmieszny żart, ale niestety nim jest. W połowie czerwca ktoś przykleił taką kartką pod moimi drzwiami. Nie ukrywam – zrobiło mi się przykro i się popłakałam. To nie jest moja wina, że nie mam partnera. Byłam w 10-letnim związku, ale zostałam zdradzona. To nie jest moja wina, że mamy lato i noszę krótkie sukienki i spodnie. Dekoltów nie noszę dużych, ale uważam, że nawet gdybym nosiła, to raczej te ŻYCZLIWE SĄSIADKI powinny zwrócić uwagę mężom, a nie mnie… Myślę nad odpowiedzią, bo nie ukrywam, że nie mam zamiaru tak tego zostawić”

Treść wiadomości zamieściła też na Instagramie Karolina Korwin Piotrowska

Karolina Korwin Piotrowska postanowiła opublikować na Instagramie wiadomość, którą kobieta dostała od swoich sąsiadek z bloku. Dziennikarka oczywiście skomentowała to w charakterystyczny dla siebie sposób.

"Już niedługo w każdym przyzwoitym polskim domu" – napisała ironicznie

Uważacie, że takie zachowanie sąsiadów jest akceptowalne czy zbyt mocno ingerują w życie innych? 


Źródło: twojenowinki.pl, instagram.com

TWOJA REAKCJA?



Rozmowy na Facebooku