wyświetlenia
Noc w klubie Chili, poranek w wagonie
Mężczyzna o imieniu Dima bawił się w jekaterynburskim klubie Chili. Mocno przesadził z alkoholem i nie pamięta, co wydarzyło się po pewnym momencie. Obudził się rano wśród brył węgla - brudny i poturbowany.
Gdy doszedł do siebie, zaczął nagrywać krótkie wideo i wysyłać je znajomemu z relacją na żywo ze swojej sytuacji. Jego przekaz był lakoniczny i tragikomiczny zarazem - poinformował kolegę, że raczej nie dotrze dziś do pracy.
Wsiadł w Iszymu, jechał do Tiumenia
Z późniejszych ustaleń wynika, że Dima wsiadł do pociągu na stacji Iszym. Skład zmierzał w kierunku Tiumenia. Trasa między Jekaterynburgiem a Tiumeniem wynosi około 300 kilometrów - to niemały dystans, by przebyć go nieświadomie, w towarowym wagonie wypełnionym węglem.
Jak w ogóle znalazł się na stacji w Iszymu - tego na razie nie wiadomo. Jego relacja urywała się w momencie, gdy był jeszcze w klubie.
Wideo rozeszło się po całej Rosji
Nagranie błyskawicznie stało się viralem w rosyjskich mediach społecznościowych. Mężczyzna obudził się około godziny 6 rano i od razu nagrał wiadomość dla kolegi - oznajmiając, że chyba nie przyjdzie dziś do pracy. Sprawa szybko trafiła na łamy rosyjskich portali informacyjnych - od regionalnych serwisów uralskich po ogólnokrajowe media.
Policja i prokuratura wszczęły czynności
Po nagłośnieniu sprawy Uralska Prokuratura Transportowa wszczęła postępowanie sprawdzające. Policja transportowa przy Uralskim Okręgu Federalnym również podjęła czynności wyjaśniające w związku z nagraniem.
Nieoficjalnie mężczyzna może odpowiadać za nielegalne wejście na teren kolejowy lub przebywanie w wagonie bez uprawnień - co w Rosji jest wykroczeniem, a w pewnych okolicznościach przestępstwem.
Nie pierwszy raz coś takiego w Rosji
Rosja ma swoją bogatą tradycję viralowych historii z mocno zakrapianymi nocami w roli głównej. Ta jednak wyróżnia się skalą - 300 kilometrów w wagonie z węglem to osiągnięcie trudne do pobicia. Nagranie błyskawicznie stało się memem, a zdanie wypowiedziane w filmiku - "Sania, chyba nie pójdę dziś do pracy" - żyje już własnym życiem w rosyjskim internecie.
Rozmowy na Facebooku