Na początku lat 90. koncern Mobil przeprowadził jeden z najbardziej nietypowych testów w historii motoryzacji. BMW serii 3 z rzędową szóstką pracowało przez cztery lata, 24 godziny na dobę, aż licznik pokazał milion mil. Potem inżynierowie rozebrali silnik i sprawdzili, co z niego zostało.

Bohaterem eksperymentu było BMW 325is generacji E30 z 1990 roku. Pod maską pracował 2,5-litrowy, rzędowy sześciocylindrowy silnik M20, jedna z najbardziej cenionych jednostek BMW tamtych lat. Mobil chciał pokazać, że regularny serwis i syntetyczny olej pozwalają silnikowi przetrwać przebieg, o którym większość kierowców może tylko pomarzyć.

Milion mil na rolkach

Samochód przejechał po zwykłych drogach tylko nieco ponad tysiąc mil. Tyle potrzeba było na standardowe docieranie silnika. Potem trafił do ośrodka badawczego Mobila w USA i przez kolejne cztery lata pracował na stanowisku z rolkami, nie ruszając się z miejsca.

Pierwsze 50 tys. mil auto jechało w cyklu wytrzymałościowym ze stałą prędkością około 89 km/h. Przez resztę testu symulowano jazdę autostradową, czyli wielokrotne przyspieszanie od około 65 do 137 km/h i zwalnianie. W materiałach reklamowych Mobil podawał, że auto jechało głównie z prędkością 85 mph, z okresowym zwalnianiem do 45 mph.

Test zakończył się przy przebiegu 1 000 000,5 mili, czyli ponad 1,6 mln km. Tyle wynosi mniej więcej 40 okrążeń Ziemi po równiku.

Dłuższe nagranie w dalszej części artykułu

„Non stop”, ale z serwisem

Hasło o jeździe bez przerwy nie oznacza, że silnik ani razu nie zgasł. BMW zatrzymywano na obsługę zgodną z zaleceniami producenta. Olej Mobil 1 wymieniano co 7500 mil, czyli około 12 tys. km. Po drodze wymieniono też m.in. pasek i węże. Samochód tankowano benzyną Mobil. Poza przerwami serwisowymi silnik pracował dzień i noc.

Co pokazało rozebranie silnika?

Po osiągnięciu miliona mil inżynierowie rozebrali jednostkę na części. Według Mobila zużycie było minimalne, a wiele elementów wciąż mieściło się w tolerancjach, jakie BMW przewidywało dla nowego silnika. Inżynier koncernu Bill Maxwell przyznał wtedy, że silniki wyglądały praktycznie jak nowe.

Haczyk w eksperymencie

Warto jednak spojrzeć na ten wynik z dystansem. Test był przede wszystkim kampanią reklamową producenta oleju, a warunki pracy były dla silnika wyjątkowo łagodne. Auto nie jeździło w korkach, nie przeżywało mrozów ani upałów, a przede wszystkim prawie nie miało zimnych startów. To właśnie one, razem z wielokrotnym nagrzewaniem i stygnięciem, najbardziej męczą silnik w codziennym użytkowaniu. Część miłośników motoryzacji uważa więc, że test był przede wszystkim dowodem jakości BMW i regularnego serwisu, a nie konkretnego oleju.

To BMW wciąż jeździ

Historia ma też ciekawy ciąg dalszy. Rekordowe 325is przetrwało do dziś. W 2025 roku, jako 35-letni samochód, trafiło do nowego właściciela i nadal jeździ.

Takiego testu nie powtórzyła później żadna marka ani producent oleju. Wielu kierowców czeka, aż ktoś sprawdzi w ten sposób współczesne silniki z turbo i bezpośrednim wtryskiem.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Policjantka wmawiała kierowcy, że Yanosik w Polsce jest nielegalny. Nie przyjął mandatu, ale stracił prawo jazdy
Policjantka wmawiała kierowcy, że Yanosik w Polsce jest nielegalny. Nie przyjął mandatu, ale stracił prawo jazdy
UE chce Kanady jako członka stowarzyszonego, własnego odpowiednika art. 4 NATO i zakazu social mediów poniżej 13 lat
UE chce Kanady jako członka stowarzyszonego, własnego odpowiednika art. 4 NATO i zakazu social mediów poniżej 13 lat