Do zaskakującej wymiany zdań doszło na jednej z ulic Warszawy. Całe zajście nagrał kurier jadący rowerem elektrycznym, a film szybko obiegł sieć. Rozmowa zaczęła się od zwykłej uwagi, a skończyła groźbą rzuconą niemal od niechcenia.
Klakson i przejazd bez zatrzymania
Sytuacja zaczęła się przed skrzyżowaniem z przejściem dla pieszych, gdzie rowerzysta zatrzymał się przed sygnalizatorem. W tym momencie z tyłu nadjechał biały Mercedes. Kierowca najpierw użył klaksonu, a następnie ominął jednoślad i przejechał na zielonej strzałce bez zatrzymania się przed światłami, choć przepisy wymagają, by w takim miejscu najpierw się zatrzymać.
Rozmowa na kolejnych światłach
Rowerzysta dogonił auto na następnym skrzyżowaniu i zwrócił kierowcy uwagę na jego zachowanie. Mężczyzna za kierownicą Mercedesa, trzymający w dłoni smartfon, odpowiedział, że rowerzysta powinien jechać drogą dla rowerów. Kurier stwierdził, że w tym miejscu żadnej ścieżki nie ma.
Wtedy kierowca spokojnie rzucił: „A to cię przepraszam, następnym razem cię w pizdu rozjadę”, po czym odjechał.
Kierowca pięknego samochodu na początku strąbił rowerzystę i przeleciał na czerwonym, ale to było za mało. Później jeszcze mu groził xD
— deZeZed (@deZeZed) September 15, 2026
Źródło: opnxt pic.twitter.com/5qPP6D3doM
Internauci podzieleni
Nagranie wywołało burzliwą dyskusję, a zdania są wyraźnie podzielone. Część komentujących uważa, że rowerzysta powinien ustawić się na ścieżce rowerowej, która w tym miejscu jednak była.
Inni zwracają uwagę na zachowanie kierowcy Mercedesa: przejazd na zielonej strzałce bez zatrzymania, telefon w ręku podczas jazdy i zapowiedź rozjechania rowerzysty. Za korzystanie z telefonu w trakcie jazdy grozi mandat 500 zł i 12 punktów karnych.
Kto Twoim zdaniem ma w tej sytuacji rację?