Rosyjski oligarcha Umar Kremlev, blisko związany z Władimirem Putinem, miał wydać setki tysięcy dolarów na weselne uroczystości Donalda Trumpa Jr. i Bettiny Trump na Bahamach. Ustalenia ProPublica potwierdziła później sama para, przekonując, że za wszystkim stoi po prostu przyjaźń i hojny prezent ślubny.
Według ProPublica Kremlev pokrył m.in. koszty wynajęcia prywatnej wyspy oraz pokazu fajerwerków, a łączna wartość finansowanych przez niego atrakcji miała sięgać setek tysięcy dolarów. Kremlev stoi na czele International Boxing Association i utrzymuje bliskie relacje z rosyjskimi władzami — w 2026 roku Putin odznaczył go Orderem Przyjaźni. Biuro Rosjanina potwierdziło również ProPublica, że jego i Trumpa Jr. łączą „przyjacielskie stosunki”.

„Nasz drogi przyjaciel Umar bardzo hojnie zorganizował dla nas dwie niesamowite noce świętowania PO naszym ślubie. Był to niezwykle hojny prezent ślubny od przyjaciela, za który byliśmy i nadal jesteśmy ogromnie wdzięczni.
To przykre, że coś tak osobistego i radosnego może być przedstawiane jako coś politycznego lub podejrzanego tylko ze względu na to, kim ktoś jest albo skąd pochodzi. Przyjaźń nie wymaga politycznych motywów. Hojność nie oznacza automatycznie, że stoi za nią jakiś ukryty cel. A czasami prezent ślubny jest po prostu prezentem ślubnym.
Mamy szczęście mieć wspaniałych przyjaciół z całego świata i nigdy nie będziemy się tego wstydzić ani za to przepraszać…”
Donald Trump Jr. i jego żona nie zaprzeczają, że Rosjanin zapłacił za część uroczystości. W opublikowanym oświadczeniu nazwali Kremleva „naszym drogim przyjacielem” i przyznali, że zorganizował dla nich dwie noce świętowania jako prezent ślubny. Jednocześnie podkreślili, że sama ceremonia 22 maja miała charakter rodzinny, a finansowane przez Kremleva imprezy odbyły się później. Para odrzuca sugestie, że za hojnością rosyjskiego oligarchy mogły stać motywy polityczne.