Policjanci zatrzymali 24-letniego Mikołaja N., ostatniego ze skazanych kolegów Łukasza Żaka, który po wyroku zaczął ukrywać się przed wymiarem sprawiedliwości. Mężczyzna był poszukiwany listem gończym i ukrywał się na jednej z posesji w podwarszawskim Izabelinie. Trafił już do aresztu.
Ukrywał się od wyroku
W lipcu sąd skazał Mikołaja N. na 4 lata więzienia za poplecznictwo i nieudzielenie pomocy ofiarom wypadku na Trasie Łazienkowskiej. Ze względu na wysokie kary sąd zdecydował, że trzech kolegów Żaka ma trafić do aresztu.
Kacper K. i Damian J. stawili się i zostali osadzeni. Mikołaj N. zniknął i przestał stawiać się na dozór policyjny. Na początku sierpnia sąd wydał za nim list gończy.
Policja spodziewała się ucieczki
Poszukiwania prowadzili kryminalni z Pragi-Północ. Policjanci krok po kroku analizowali zebrane informacje i wytypowali posesję w Izabelinie, na której miał się ukrywać 24-latek.
Funkcjonariusze zakładali, że mężczyzna za wszelką cenę będzie próbował uciec, dlatego przygotowali kilka scenariuszy akcji. Do pomocy ściągnięto kryminalnych z Targówka oraz stołeczny Wydział Poszukiwań i Identyfikacji Osób. Akcja zakończyła się sukcesem. Zatrzymany w kajdankach trafił do komendy, a następnie do aresztu na Białołęce.
Pomagali Żakowi uciec
Do wypadku doszło 15 września 2024 roku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Volkswagen Arteon, którym według śledczych kierował Łukasz Żak, uderzył w Forda. Zginął 37-letni pasażer, a ranni zostali kierująca autem żona oraz ich dzieci w wieku 4 i 8 lat.
Koledzy Żaka nie udzielili pomocy poszkodowanym, pomogli mu uciec z miejsca wypadku i zacierali ślady. Żak wyjechał z Polski i został zatrzymany w Niemczech. W lipcu sąd skazał go na 20 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Mikołaj N. musi też zapłacić po 40 tys. zł zadośćuczynienia trzem członkom rodziny ofiary oraz 20 tys. zł rannej w wypadku partnerce Żaka. Wszystkie wyroki są nieprawomocne.